Baranowski wypłynął w samotny rejs po śmierci żony. Pojawiły się problemy z jachtem
Krzysztof Baranowski, jeden z najbardziej znanych polskich żeglarzy, ponownie wyruszył w samotny rejs dookoła świata. Ta wyprawa ma dla niego szczególne znaczenie – jest formą terapii po stracie ukochanej żony, Bogumiły Wander, która odeszła w lipcu 2024 roku. Jednak już na początku podróży Baranowski napotkał na poważne problemy techniczne z jachtem, które wymusiły na nim przymusowy postój. W niniejszym artykule przybliżymy szczegóły tej niezwykłej wyprawy, trudności, z jakimi musiał się zmierzyć, oraz wspomnienia żeglarza o życiu u boku swojej żony.

Problemy z jachtem podczas samotnego rejsu Krzysztofa Baranowskiego

Start samotnego rejsu Krzysztofa Baranowskiego miał miejsce 16 listopada 2025 roku na Teneryfie. Planowana wyprawa ma potrwać do końca 2026 roku i obejmuje podróż dookoła świata. Żeglarz korzysta z nowoczesnej łączności satelitarnej Starlink, dzięki której regularnie informuje swoich fanów o przebiegu rejsu. Niestety, już na początku stycznia 2026 roku Baranowski musiał zatrzymać się na Kanale Panamskim.

Jak sam wyjaśnił, 24 grudnia 2025 roku, podczas oczekiwania na pilota na Jeziorze Gatún, doszło do uszkodzenia jachtu. „Szarpanie cum urwało knagę dziobową” – relacjonował. Wstępnie rozważał slipowanie jachtu, czyli wyciągnięcie go na ląd w celu naprawy, jednak po dokładnym nurkowaniu stwierdził, że burty i dno jednostki są w dobrym stanie, co pozwoliło odłożyć tę decyzję na później. Mimo obaw związanych z obecnością aligatorów, rekinów i piranii, podjął się samodzielnej inspekcji podwodnej.

Problemy z jachtem wymusiły na Baranowskim oczekiwanie na nowy autopilot, którego dostawa została opóźniona przez trudne warunki pogodowe w Europie, w tym intensywne śnieżyce. Dopiero 11 stycznia 2026 roku żeglarz mógł poinformować o pozytywnych zmianach: „Autopilot skalibrowany i wypróbowany. Do ciasnej mariny wmanewrowałem, nie dotykając rumpla, tylko przycisków manipulatora autopilota. Prawdopodobny termin wyjścia – 14.01, środa”.

Znaczenie samotnego rejsu dla Krzysztofa Baranowskiego

Samotny rejs dookoła świata to dla Baranowskiego nie tylko wyzwanie sportowe, ale przede wszystkim forma radzenia sobie z żałobą po śmierci żony. Krzysztof Baranowski jest pierwszym Polakiem, który dwukrotnie dokonał takiego wyczynu – pierwszy raz w 1972 roku, a drugi w 2000 roku. Tym razem wyprawa ma również wymiar terapeutyczny, pozwalający mu odnaleźć spokój i siłę po trudnych przeżyciach.

Żeglarz podkreśla, że samotność na morzu daje mu czas na refleksję i przemyślenia. W rozmowach z mediami zaznacza, że każda fala i każdy dzień spędzony na jachcie są dla niego lekcją pokory i wytrwałości. Wyprawa jest więc nie tylko sportową przygodą, ale także osobistym procesem leczenia ran po stracie.

Wspomnienia Krzysztofa Baranowskiego o życiu z Bogumiłą Wander

Ostatnie lata wspólnego życia Krzysztofa Baranowskiego i Bogumiły Wander były pełne wyzwań. W 2020 roku media poinformowały o chorobie Alzheimera, z którą zmagała się legendarna prezenterka telewizyjna. Baranowski wielokrotnie podkreślał, jak trudny był to czas dla całej rodziny.

W wywiadzie dla TVN24 żeglarz opowiadał o wspólnych rejsach z żoną, które były dla nich niezwykłym doświadczeniem. „Byliśmy w różnych rejsach razem, co jest dość niezwykłe, jeśli chodzi o taką damę telewizyjną, ale spotykaliśmy się w pół drogi” – wspominał. Podkreślał także, że życie u boku Bogumiły Wander wymagało od niego wielu poświęceń i emocjonalnej siły. „Trzeba wszystko przeżyć – i tak, te cztery lata były ciężkie” – mówił.

Te wspomnienia pokazują, jak silna była więź między małżonkami i jak bardzo Baranowski cenił sobie czas spędzony z ukochaną. To właśnie dlatego samotny rejs jest dla niego nie tylko sportowym wyzwaniem, ale także sposobem na zachowanie pamięci o żonie i kontynuowanie ich wspólnej pasji do żeglarstwa.

Podsumowanie

Samotny rejs Krzysztofa Baranowskiego po śmierci żony to niezwykła historia o odwadze, wytrwałości i radzeniu sobie z trudnościami losu. Pomimo problemów technicznych z jachtem, które zmusiły go do przymusowego postoju na Kanale Panamskim, żeglarz nie poddaje się i kontynuuje swoją wyprawę. Jego doświadczenia pokazują, jak pasja i determinacja mogą pomóc przetrwać najtrudniejsze chwile.

Jeśli chcesz śledzić dalsze losy Krzysztofa Baranowskiego i dowiedzieć się więcej o jego samotnym rejsie, zapraszamy do regularnego odwiedzania naszej strony oraz śledzenia oficjalnych kanałów żeglarza. Nie przegap żadnej aktualizacji z tej wyjątkowej podróży!









